29.04.2021

Jak GIOŚ postępuje ze sprawnymi pojazdami. Przypadek Harleya.

Ile można stracić kupując sprawnego Harleya w USA i sprowadzający do Polski? W artykule o chyba najbardziej absurdalnej sprawie prowadzonej przez Kancelarię.

#Wstęp

Niniejszy artykuł będzie różnił się nieco od dotychczasowych – poprzez studium konkretnego przypadku, chcemy pokazać w jaki sposób w Polsce dochodzi do uznania za odpad również zupełnie sprawnych pojazdów sprowadzanych z USA. Klasyfikacja pojazdu do kategorii odpadów, w sprawach takich jak niżej opisywana, następuje przy zastosowaniu jednej, wyłącznej i jednocześnie niesłusznej przesłanki – wystawienia dla pojazdu przez amerykańskie departamenty transportu dokumentu typu Nonrepairable lub Salvage.

#Marzenie

Jeden z naszych klientów od zawsze marzył o motocyklu marki Harley Davidson. Jego brat -mechanik od lat mieszkający w USA, któregoś dnia zauważył tego typu motocykl, wystawiony na sprzedaż w bardzo okazyjnej cenie w jednym z przydrożnych komisów. Mechanik kupił motocykl aby następnie wysłać go drogą morską do Polski i spełnić marzenie brata. Jako mechanik pracujący w zawodzie od wielu lat, przed transportem motocykla sprawdził dokładnie jego stan. Okazało się, że motocykl jest całkowicie sprawny, wymagał jedynie uzupełniania płynów eksploatacyjnych i przetarcia z kurzu, nie było konieczne dokonanie żadnych napraw, nadawał się do bezpiecznej jazdy. W tym miejscu należy zwrócić uwagę na fakt, który w dalszej części sprawy okaże się kluczowy- komis, z którego kupiono motor był prowadzony przez firmę ubezpieczeniową, natomiast sama maszyna została sprzedana wraz z dokumentem Texas Nonrepairable Vehicle Title z adnotacją „flood damge” bowiem motocykl posiadał chwilo zalane koła do wysokości ok. 30 cm (woda nie dosięgnęła rury wydechowej), co nie skutkowało żadnymi uszkodzeniami.

#Utylizacja

Problemy zaczęły się po sprowadzeniu Harleya na teren RP. Z uwagi na istnienie dokumentu Nonrepairable Vehicle Title. Wraz z przekroczeniem granicy, organy celne powiadomiły organy ochrony środowiska o „nielegalnym przemieszczeniu odpadu” na teren kraju. W efekcie zatrzymano Harleya na parkingu urzędu celnego (gdzie stoi do dzisiaj i niszczeje). Sprawa nabrała bardzo szybkiego tempa i w niedługim czasie wezwano nabywcę do zutylizowania wymarzonego Harleya. Nie dziwi fakt, że dla nabywcy był to szok – kupił i sprowadził całkowicie sprawny motor – co prawda w stosunkowo niższej cenie (przy czym doliczając koszty opłat celnych i przewozowych wydatek wciąż można określić jako znaczny), ale jednocześnie nie sprowadził odpadu – Harley został dokładnie sprawdzony pod względem sprawności przez zawodowego mechanika, jeździ, nie wymaga napraw a tym samym przedstawia znaczną wartość majątkową.

#Kara

Co więcej, oprócz obowiązku utylizacji, WIOŚ nałożył karę na klienta w kwocie 50.000 zł za nielegalne przemieszczenie odpadu, bowiem klient widniał jako nabywca, stąd formalnie był importerem który w ocenie organów dokonał nielegalnego międzynarodowego przemieszczenia odpadu. Czy taki był cel tych przepisów? Nakładanie grzywny 50.000 zł na konsumentów – osoby które nieświadomie jednorazowo sprowadziły sprawny motocykl? Na to pytanie chyba każdy może odpowiedzieć sobie sam.

#Argumenty

W trakcie postępowania podniesiono szereg kluczowych okoliczności – od pełnej sprawności technicznej motocykla (udokumentowanej chociażby filmami z jeżdżenia motocyklem po parkingu Urzędu Celnego bez żadnych napraw) po wątpliwości dotyczące istoty dokumentu „Nonrepairable”. Mechanizmy wydawania tego typu dokumentów dla amerykańskich pojazdów są zupełnie niejasne dla polskich organów ochrony środowiska. Dość wspomnieć, że w samych Stanach Zjednoczonych znaczenie i konsekwencje wydania takiego dokumentu mogą być zupełnie odmienne w każdym Stanie. Jeden Stan może bez problemu zezwalać na rejestrację pojazdu posiadającego taki dokument, inny może nie dopuszczać takiej możliwości.

To właśnie dokumenty typu Nonrepairable czy Salvage w sprawach takich jak opisywana są najczęściej czynnikiem decydującym o istnieniu odpadu. Polskie organy ochrony środowiska z niejasnych powodów przyjmują zawężającą i wybiórczą interpretację treści dokumentów, w wyniku czego dochodzi do bezrefleksyjnego klasyfikowania jako odpadu często zupełnie sprawnych pojazdów. Również w sprawie uznano wyższość dowodową zagranicznego dokumentu o wątpliwym charakterze prawnym, nad istotnymi okolicznościami sprawy, szczególnie stanem technicznym Harleya.

W niniejszej sprawie GIOŚ w wydanym postanowieniu pisał nawet wprost, że „aktualny stan techniczny pojazdu, jak również stan techniczny w dniu jego przemieszczenia do kraju, mają znaczenie drugoplanowe z uwagi na uzyskany przez przedmiotowy motocykl status prawny na Terenie Texas w USA.” Właśnie takie podejście GIOŚ budzi największe wątpliwości – nie ma bowiem żadnych przepisów (zarówno w prawie krajowym jak i międzynarodowym) które wskazywałyby, jak interpretować i stosować dokumenty typu Nonrapairable.

W judykaturze podkreśla się nawet zupełnie odmienne podejście do stosowania tego typu dokumentów przy klasyfikacji odpadu – w wyroku z dnia 7 maja 2009 roku (sygn. akt VI SA/Wa 419/09) WSA w Warszawie stwierdza, że dokument „nonrepairable” sam w sobie nie stanowi samodzielnej i wystarczającej przesłanki do zaliczenia pojazdu do odpadów. Zdaniem Sądu o statusie odpadów, przy uwzględnieniu definicji odpadu zawartej w art. 3 ustawy o odpadach, decyduje bowiem stan techniczny pojazdu, możliwość jego użytkowania, nawet gdy występuje konieczność jego ewentualnej naprawy. Niezgodnie z przepisem ustawy o odpadach GIOŚ stwierdza zatem, że jeśli istnieje dokument Nonrepairable – istnieje odpad.

Texas Nonrepairable Title mógłby co najwyżej posłużyć jako jeden z elementów pozwalających na ustalenie statusu prawnego Pojazdu, nie powinien jednak z pewnością zastąpić rozpatrzenia wszystkich trzech przesłanek uznania Pojazdu za odpad. Ponadto GIOŚ w niniejszej sprawie nie poczynił nawet żadnych starań, aby rozwiać wątpliwości co do rzetelności całego prowadzonego postępowania. Przede wszystkim organ nie przychylił się do wniosku o powołanie biegłego w dziedzinie mechaniki samochodowej, którego opinia byłaby źródłem rzetelnej informacji o stanie technicznym motocykla który niszczeje z każdym dniem.

#WSA

Pomimo szeregu okoliczności przemawiających za tym, że Harleya nie sposób uznać za odpad, ostatecznie GIOŚ stanowiska w sprawie nie zmienił. Dlatego też sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA). Wskazane okoliczności decydujące o wątpliwościach co do słuszności zapadłego w sprawie rozstrzygnięcia, nie spotkały się z uznaniem WSA, Sąd po zaledwie kilku tygodniach (!) w trybie uproszczonym (na posiedzeniu niejawnym) podtrzymał postanowienie GIOŚ a tym samym podtrzymał również decyzję o utylizacji całkowicie sprawnego motoru z uwagi na dokument Nonrepairable, który to dokument wciąż jest jedną wielką niewiadomą w kontekście stosowania go zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Polsce.

#Podsumowanie

  1. Harley jest sprawny, można nim pojeździć po parkingu urzędu celnego. Odpala, jeździ, bez problemu przeszedłby badanie techniczne. Nie był nawet naprawiany, nie musiał być.
  2. Klient ma obowiązek oddania Harleya (w pełni sprawnego) na złom. Nie może nawet sprzedać go na części.
  3. Do tego dostał karę 50.000 zł za nielegalne międzynarodowe przemieszczenie odpadu.
  4. Cała ta „armia” orzeczeń i sankcji została zastosowana wobec… konsumenta dokonującego jednorazowego sprowadzenia jednego motocykla na własne cele. Jak widać wykładnia pro-konsumencka ma się dobrze w sprawach prywatnych, w sprawach administracyjnych już nie do końca.
  5. A co z zasadą rozstrzygania wątpliwości na korzyść strony (art. 7a k.p.a.)? Otóż GIOŚ nie miał żadnych wątpliwości co do treści przepisów uznając je za jednoznaczne.
  6. Po otrzymaniu uzasadnienia wyroku WSA, rozważymy skargę kasacyjną.
  7. Uprzedzając pytania – TAK, zdjęcie motocykla do artykułu jest prawdziwe.

Nie można przejść obojętnie wobec takiej sprawy.