12.01.2018

Czy polski przedsiębiorca na czeskich numerach zapłaci akcyzę?

Na polskich ulicach można spotkać coraz więcej luksusowych samochodów na tablicach rejestracyjnych z Czech, Słowacji, Niemiec i Holandii. Omawiane zjawisko wynika przede wszystkim ze względów podatkowych. Powyższe kraje nie nakładają akcyzy na samochody, co może wygenerować oszczędność sięgającą nawet 18,6% wartości samochodu. Aby zrozumieć skalę tych oszczędności warto wiedzieć że np. nowy model Porsche Panamera może kosztować nawet 1.3000.000,00 zł. Poza tym od aut zarejestrowanych w tych krajach można odzyskiwać VAT w całości, także od paliwa.

Okoliczność przez długi czas była tolerowana przez Organy Celno-Skarbowe, które nie posiadały stosownych środków prawnych dla ingerowania w taką formę optymalizacji. Pojawiły się już pierwsze symptomy potencjalnych zmian zachowań fiskusa w tym zakresie. W wydanej 19.12.2017 roku interpretacji dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej uznał, że użycie czeskiego auta w Polsce do celów biznesowych powoduje obowiązek zapłaty akcyzy jak przy jego wewnątrzwspólnotowym nabyciu. Z formalnego punktu widzenia oznacza to, że po przekroczeniu granicy Polski należy złożyć stosowną deklarację i zapłacić podatek (18,6% podstawy opodatkowania dla samochodów z silnikiem o pojemności powyżej 2.000 cm3, oraz 3,1 % dla pozostałych samochodów osobowych). Oczywiście należy zakładać, że nikt do tej pory tego nie czyni – byłoby to bowiem na przekór zastosowanej konstrukcji optymalizacji.

Póki co jest to jedynie interpretacja indywidualna nie mająca wymiaru ogólnokrajowego. Jest to jednak pierwszy upubliczniony sygnał potencjalnego zainteresowania fiskusa problemem. Do tej pory sądy administracyjne nie rozpoznawały tego typu sporów, gdzie mogłyby dokonać oceny prawnej zastosowanej konstrukcji, w tym również rozważyć skuteczność ewentualnego powołania się przez fiskusa na klauzulę obejścia prawa podatkowego, a tą stosuje się także w sprawach akcyzowych. Sądy i Organy będą indywidualnie badać każdy przypadek. Należy spodziewać się, iż inaczej fiskus spojrzy na firmę zarejestrowaną w Ostrawie i wykonującą znaczą część swoich usług na południu Polski, a inaczej na firmę zarejestrowaną w Pradze posiadającą jeden samochód typu np. Porsche Panamera – na co dzień jeżdżący po Trójmieście.

W mojej ocenie problem „nie rozleje się” dopóki fiskus nie uzyska dostępu do bazy takich pojazdów albo w inny sposób nie uczyni z tego powszechnej ‘akcji podatkowej’ (jak w przypadku np. akcyzy od samochodów specjalnych typu pomoc drogowa, albo kamperów i aut ciężarowych). Wówczas bowiem ilości spraw szły w tysiące, a dane napływały od organów rejestrujących pojazdy (wydziałów komunikacyjnych). W tym przypadku Organy Celno-Skarbowe nie dysponują takim ‘sitem’. Ewentualne wyłapanie takich spraw może nastąpić przy okazji kontroli w zakresie prawidłowości rozliczania podatku dochodowego albo podatku VAT. Inną możliwością stanowi incydentalne uzyskanie wiedzy przez fiskusa o takim samochodzie np. na skutek donosu. Problem zacznie się gdy fiskus zdecyduje się na sięgniecie po kompleksową wymianę informacji z naszymi sąsiadami, zwłaszcza z południa. Myślę że rok 2018 przyniesie nam odpowiedź na to czy taka akcja ruszy czy nie.